Chłopak mnie zdradził, zostałam z niczym

Chłopak mnie zdradził, zostałam z niczym

Pytanie: To będzie trochę długie. Swojego chłopaka poznałam 8 lat temu na dyskotece. Podszedł do mnie, zaczęliśmy tańczyć potem długo rozmawialiśmy i wymieniliśmy się numerami. Pisał do mnie codziennie, martwił się o mnie bardzo. Pytał czy wróciłam bezpiecznie do domu a jak zrobił prawko to zawsze mnie wszędzie woził. Jak skończyłam 18 lat to też chciałam zrobić prawko (dostałam pieniądze od rodziców), ale on stwierdził, że po co, skoro on ma i mnie wozi. Przyznałam mu wtedy rację. Stwierdziliśmy, że pieniądze przeznaczymy na wspólne wakacje po mojej maturze. Pojechaliśmy wtedy nad morze do Mielna i bawiliśmy się super. Poza jedną sytuacją, która miała miejsce na dyskotece. Mój chłopak tak dobrze się bawił, że nawet kiedy ja poczułam się źle i chciałam wracać do hotelu to on został. Wyszłam stamtąd zapłakana i pierwszy raz było tak, że się o mnie nie martwił czy dotarłam do hotelu i jak się czuję Wrócił dopiero około 8 rano bo, jak twierdził, musiał odprowadzić jakieś dziewczyny, z którymi się bawił, do ich hotelu. To był mega cios – o mnie się nie martwił a jakieś obce dziewczyny odprowadził. Chciałam jeszcze tego samego dnia wracać do domu, ale jakoś mnie przekonał, przeprosił i zostałam. Do końca naszego pobytu było już ok. Gdy wróciliśmy zaczęłam szukać studiów dla siebie. Wtedy mój chłopak zaczął mnie przekonywać, że studia nie są mi potrzebne. Namawiał mnie na wspólny wyjazd za granicę do pracy. Jakiś kolega mu polecił Holandię i miał nas wkręcić na produkcję. Na początku nie chciałam, ale w końcu uległam i pojechaliśmy. Wynajmowaliśmy mieszkanie razem z jego kolegą, jego dziewczyną i jej przyjaciółką. Na początku było fajnie, praca też ok. Jednej nocy obudziłam się i usłyszałam jakieś śmiechy. Okazało się, że mojego chłopaka nie ma w łóżku. Siedział w kuchni z tą przyjaciółką i palili papierosy. Trochę się zdziwili, że wstałam, ale siedziałam z nimi już do rana. Po dwóch miesiącach okazało się, że mają romans. Spakowałam się i wróciłam do Polski, do rodziców. Chłopak przekonywał mnie żebym wróciła, ale ja nie chciałam o tym słyszeć. Miałam zacząć studia od następnego roku kiedy on zjechał i błagał żebym do niego wróciła. Kolejny raz mu uległam, ale chciałam na własnych zasadach – ja studiuję a on szuka pracy w Polsce. Zgodził się, ale jakoś nie potrafił nic znaleźć. Bywało tak, że pracował miesiąc w jakiejś firmie po czym się zwalniał, bo albo szef go wkurzył, albo za mało płacili. W końcu jakiś kolega załatwił mu pracę w mieście oddalonym o 500 km. Podobno super zarobki i mógłby rozwijać swoją pasję – samochody. Problem był taki, że musielibyśmy żyć w związku na odległość, co nam nie pasowało. Chyba że rzuciłabym studia i wyjechała z nim. Niestety zrobiłam to. W nowym miejscu długo nie mogłam się odnaleźć. Nie uczyłam się, nie pracowałam. Mój chłopak zaczął mi to wypominać, tym bardziej że jego “kariera” się kręciła. W końcu przestał przychodzić do domu po pracy. Twierdził, że jak się nudzę sama w domu to mam sobie znaleźć zajęcie, pracę. Tydzień temu odkryłam, że chłopak mnie zdradził, znowu zresztą, z jakąś dziewczyną z jego pracy. Odkąd mu powiedziałam, że wiem, nie rozmawiamy i nie sypiamy ze sobą. Chcę wrócić do rodziców, ale jest mi strasznie głupio i wstyd, szczególnie że mnie ostrzegali. Przez niego nie mam skończonych studiów, prawa jazdy ani pracy. Do tego ciągle płaczę, nie mam na nic siły i nie wiem jak dalej żyć, jak się pozbierać po czymś takim.

>> ZOBACZ ODPOWIEDŹ
Związek na odległość a epidemia

Związek na odległość a epidemia

Pytanie: Witam. Mam 19 lat, mój chłopak ma 24 lata. Ja jestem z Warszawy a on ze Śląska. Poznaliśmy się 2 lata temu przez internet a od roku spotykamy się “na żywo” i tworzymy związek na odległość. Do tej pory udawało nam się dojeżdżać do siebie (głównie on do mnie) przynajmniej kilka razy w miesiącu. Teraz jednak przez koronawirusa nie możemy się więcej widywać i strasznie mnie to boli. Oczywiście dzwonimy do siebie codziennie, ale czuję wielką pustkę i tęsknotę. Dodatkowo rani mnie fakt, że ja mieszkam tu sama z rodzicami a mój chłopak wynajmuje pokój ze współlokatorem i dobrze się razem bawią. Czasami jak chcę z nim pogadać to mówi, że nie ma czasu, bo grają na xboxie albo ktoś ich odwiedza (sąsiadki). Wydaje mi się, że on to się nawet cieszy z powodu tej epidemii, bo nie musi chodzić do pracy (wziął urlop) i do tego ma czas spotykać się ze znajomymi, grać i dobrze się bawić. Do tego nie musi do mnie jeździć więc ma dużo wolnego czasu. Ja w tym czasie siedzę z rodzicami i się nudzę oraz tęsknię za nim i denerwuję się, co on tam robi. Niby między nami wszystko ok, ale on nie rozumie tego co czuję, mówi żebym się czymś zajęła to szybciej czas mi zleci, ale ja nie umiem się na niczym skupić, bo ciągle myślę tylko o nim, co robi i z kim. Jak przetrwać ten czas żeby nie zwariować i żeby nasz związek przetrwał?

>> ZOBACZ ODPOWIEDŹ
Dlaczego mój chłopak mnie olewa?

Dlaczego mój chłopak mnie olewa?

Pytanie: Witam, mam problem. Mianowicie jestem z moim chłopakiem 8 miesięcy. Ja mam 16 lat, on 18. Kiedy jesteśmy sami wszystko jest super, rozmawiamy, bawimy się, śmiejemy jednak problem pojawia się, gdy wychodzimy ze znajomymi. Wtedy mój chłopak mnie olewa, zachowuje się jakby mnie nie było. Rozmawia tylko z nimi, na mnie często nawet nie spojrzy. Nie chce się trzymać za ręce, o pocałunkach nie ma nawet mowy. Kiedy ktoś rzuci temat żeby iść do baru lub do kina to on nawet się mnie nie pyta czy mi to odpowiada tylko od razu się zgadza. Założę się, że poszedłby nawet gdybym ja nie chciała i wróciła do domu. Kiedy jesteśmy sami pytam go o różne sytuacje, dlaczego tak się zachował, czemu mnie olał, ale on nie widzi problemu i twierdzi, że przecież jest wszystko ok i przesadzam. Czy ja naprawdę przesadzam czy to on zachowuje się nie w porządku?

>> ZOBACZ ODPOWIEDŹ